Inne wydawnictwa

WYDAWNICTWO POKONKURSOWE XIV OGÓLNOPOLSKIEGO KONKURSU LITERACKIEGO IM. ZDZISŁAWA MORAWSKIEGO

WYDAWNICTWO POKONKURSOWE XIV OGÓLNOPOLSKIEGO KONKURSU LITERACKIEGO IM. ZDZISŁAWA MORAWSKIEGO

Wydawnictwo jest zbiorem prac literackich (poezja, proza, słuchowisko radiowe) nagrodzonych i wyróżnionych w XIV Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Zdzisława Morawskiego.

Redakcja: Alicja Jędrowska, Zbigniew Sejwa
Projekt, opracowanie graficzne: Monika Szalczyńska
Wydawca: Klub Myśli Twórczej "LAMUS", Druk: Sonar Sp. z o.o.

Spis treści:

Protokół

Izabela Kawczyńska
Ero
L.A.
Modli

Arkadiusz Stosur
Poranne widzenie
Kraków, 23 kwietnia
Kropka

Czesław Markiewicz
Liryka epika dramat
Ziemia Tokarczuk
Moja wolność jest uwolniona

Igor Jarek
None left behind
New York
Jonestown

Mariusz Cezary Kosmala
Naprawdę gazela
Do piwa lubię popcorn
W tych wielkich sklepach

Robert Miniak
Dróżniczka

Joanna Łopuśińska
Z powrotem

Maciej Mikurda
Wena wieloryba

Małgorzata Chaładus
O kojącym wpływie spaghetti na moje zycie

Anna Gratkowska
Na ulicy Kloszarda

Jadwiga Buchholtz
Trzy połówki Rasumera

Jurorzy



       Nie twierdzę, że ze Zdzisławem Morawskim pozostawałem w zażyłej przyjaźni, ale jednak znałem go dobrze. Spotykaliśmy się wielokrotnie na licznych w owych czasach imprezach literackich w całej Polsce, a także w czasie jego częstych przyjaz­dów do Warszawy. Zdzisław nie miał często występujących cech prowincjonalnego pisarza: nie chwalił się swoimi pisarskimi i wydawniczymi sukcesami, nie zalecał się do stołecznych wielkości, bo znał swoje wartość i pozycję. I miał rację - jego pozy­cja w literackim świecie była mocna i stabilna. Był jednym z tych kilku pisarzy, dzięki którym literacka Polska poszerzała się, dzięki którym wzbogacała się o nowe, mocne środowiska pisarskie. Dorobek Morawskiego nie został pokryty pyłem zapomnienia, do jego książek się wraca, a postać przypomina.
Dobrze więc się stało, że istnieje konkurs jego imienia. Jeszcze lepiej, że zajmuje ważne miejsce wżyciu literackim kraju, co potwierdziła jego tegoroczna edycja.
Kilka razy w roku biorę udział w pracach różnych sądów konkursowych. Zazwyczaj czytam ja i moi koledzy kilkadziesiąt, niekiedy nieco więcej utworów. Nad przewa­żająca ilością z nich nie trzeba się napracować: wystarczy przeczytać kilka lub kilka­naście linijek, żeby uzyskać pewność, że dalsza lektura jest zbyteczna. W przypadku konkursu im. Zdzisława Morawskiego jest zgoła inaczej.
Wiersze, opowiadania, słuchowiska, a nawet interesujące eseje, z którymi nie wiedzieliśmy co począć, bo regulamin konkursu nie przewidywał tej formy. I ciężka, kilkudniowa praca nad tym plonem: właściwie nie było w nim utworów jawnie grafo-mańskich.
Zdania w jury były podzielone - niektórzy z nas wyżej oceniali poziom prac pro­zatorskich nadesłanych na konkurs, inni optowali za poezją. Należałem do tego dru­giego odłamu. Regulamin prac jury zobowiązywał mnie do wybrania z kilkuset prac zaledwie dziesięciu. Stosując najsurowsze swoje kryteria wybrałem 34 zestawy wier­szy i nie mogłem zdecydować się na dalszą eliminację.
Wielkość polskiej poezji współczesnej polega nie tylko na mnogości świetnych na­zwisk, ale także - a może przede wszystkim - na wielości poetyk, stylów, tendencji. Konkurs im. Morawskiego potwierdza tę opinię, jego tegoroczna edycja była jeszcze jednym dowodem na wielobarwność, wielokierunkowość dzisiejszego poezjowania. Wybraliśmy tak, jak wybraliśmy, werdykt jury jest zawsze kompromisem między gu­stami jego członków. Ale - nie uchybiając laureatom-wybór mógłby być inny i też nie musielibyśmy się go wstydzić: poziom prac poetyckich był naprawdę i bardzo wyso­ki, i bardzo wyrównany.
W dziale prozy mieliśmy do czynienia z różnymi tekstami. Były klasyczne wspo­mnienia, dobrze napisane, ujmujące szczerością i bezpretensjonalnością wypowie­dzi. Były opowiadania - kreacje, wysmakowane koncepcyjnie i stylistycznie. Były próby groteskowego opisania świata. Były też relacje z codzienności. I tutaj również stanęliśmy przed niełatwym wyborem.
Najmniejszy plon to słuchowiska i w tym dziale wybór przyszedł nam stosunkowo łatwo.
Otwarcie zaklejonych kopert zawsze niesie spore emocje. Czy znowu wygrali etatowi konkursowicze, zdobywający nagrody w całej Polsce? Czy odkryjemy jakieś nowe talenty, nieznanych poetów i prozaików? Okazało się, że przeważająca część laureatów to nowi autorzy i to szczególnie cieszy. Okazało się też, że mieszkają oni w różnych stronach Polski, co świadczy dobrze o znaczeniu, o randze jaką zdobył sobie gorzowski konkurs - godny imienia swego patrona.
Poziom konkursu, jego zasięg terytorialny, ilość nadesłanych prac stawia konkurs im. Zdzisława Morawskiego w polskiej czołówce.
Z czego się cieszę i serdecznie gratuluję.
Marek Wawrzkiewicz



 
 
Archiwum |