Po śmierci poety gorzowscy ludzie kultury zastanawiali się, jak oddać hołd Zdzisławowi, jak upamiętnić go i jak szerzyć wiedzę o nim. Przyjaciele z Klubu Myśli Twórczej "Lamus" uznali, że najlepszą formą będzie ogólnopolski konkurs literacki. W rocznicę śmierci pisarza ogłoszono pierwszy, z terminem rozstrzygnięcia na początku 1994 roku. Organizatorem od początku jest klub "Lamus", miejsce licznych dysput z udziałem Zdzisława, oraz 'Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna jako zawsze niezwykłe życzliwy opiekun pióra. Odbyło się już 14 edycji Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Zdzisława Morawskiego. Konkurs ten stał się jednym z najwybitniejszych zdarzeń w kulturze Gorzowa Wlkp.

Zawsze rozstrzygany był w dwóch kategoriach: poezji i prozy, czasami wprowadzano inne, np. wiersze o tematyce gorzowskiej, sztuka teatralna, ostatnio słuchowisko. Otwarty jest dla wszystkich, nadsyłają więc swoje prace autorzy z całego kraju, a także z zagranicy. Ilu ich było? Trudno obliczyć, bo  z zasady nie są ujawniane nazwiska autorów, których prace nie zdobyły nagród, ale co roku pojawiają się zestawy prac opatrzone ponad 200. godłami. Wśród laureatów są ludzie z dużym dorobkiem literackim, a także debiutanci, którym ten konkurs dodaje sił. Z przyjemnością obserwujemy obecność wielu z nich w życiu kulturalnym kraju. Z raku na rok wśród laureatów pojawia się coraz więcej autorów z Ziemi Lubuskiej, których ten konkurs szczególnie inspiruje. Uroczystość wręczenia nagród zawsze jest wydarzeniem w życiu literackim miasta, a nagrodzone prace publikowane były w roczniku społeczno kulturalnym "LAMUS", obecnie w specjalnie wydanym wydawnictwie pokonkursowym.

Krystyna Kamińska

 

"Niewątpliwy sukces"

Trzynasta edycja Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego imienia Zdzisława Morawskiego potwierdziła wysoką rangę tego przedsięwzięcia w świecie literackim.

Odrzucając typowy dla każdego konkursu szlam w postaci utworów, nazwijmy to surowych, napisanych przez autorów, którzy z warsztatem literackim mają niewiele wspólnego, otrzymaliśmy plon obfity, zarówno pod względem ilości jak i klasy artystycznej. Panowanie nad językiem, dyscyplina myśli, filozofia głębi, znajomość formy a nawet i nowatorstwo w tym zakresie - oto co można powiedzieć o większości utworów konkursowych.

Można też powiedzieć, że tematyka poruszanych utworów, w większości przypadków, oscylowała wokół niepokojów i zagrożeń współczesnej cywilizacji, ale także nadziei i oczekiwań. Poza tym wielu autorów frapowały sytuacje ekstremalne - śmierć, choroba, wypadki. Wiało więc nie tyle grozą, co smutkiem, znużeniem, beznadzieją. Taki bowiem jest, taki może wydaje się być, dzisiejszy świat, mimo triumfalnego pochodu techniki i technologii. Człowiek w swej istocie, w swym człowieczeństwie jest zagrożony, a literatura jest przecież najczulszym sejsmografem ludzkiej kondycji. I właśnie to, że ona jest, że się rozwija, że nie traci na swej kondycji, jest w tym wszystkim ze wszech miar  optymistycznie. Także to, że autorzy są głównie ludźmi młodymi, co przeczy tezie, iż kolejne pokolenia obrazkowe nie umieją już pisać. Być może sztuka ta jest dziś mniej powszechna, na pewno czytelnictwo gwałtownie się załamało, ale ci, którzy sięgają po pióro, już umieją się nim posługiwać.

Ów profesjonalizm, rzetelność i poważne potraktowanie pisarskiego powołania były cechą patrona konkursu - Zdzisława Morawskiego, bo takim go znałem i takim go ceniłem. niewiele w nim było z ekstrawagancji, choć ekscentryczny czasem bywał, na pewno jednak nie z pozoranctwa dla i taniego blichtru. Był człowiekiem poważnym, dogłębnie przeżywającym swój człowieczy los i pisarskie powołanie. I to, jakby mniej lub bardziej świadomie, (raczej mniej), także udowodnili uczestnicy konkursu. Być może tak mi się tylko wydaje, a skoro tak się wydaje, to znaczy, że duch gorzowskiego pisarza rzeczywiście patronuje dorocznym zmaganiom pisarzy z Ziemi Lubuskiej i całej Polski o ..., nie, nie tylko o laury, ale o dzieło, wartości, człowieczeństwo.

I to jest chyba największy sukces XIII Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego imienia Zdzisława Morawskiego w Gorzowie Wielkopolskim.

Stefan Pastuszewski
Zdzisław Morawski urodził się 6 września 1926 r. w Białych Błotach pod Aleksandrowem Kujawskim. W okresie okupacji przebywał na robotach przymusowych w Berlinie, Poznaniu i Górach Sowich oraz Dzierżoniowie. Po zakończeniu wojny powrócił do Aleksandrowa Kujawskiego. W 1945 r. został członkiem PPR (od 1948 PZPR) Uczestniczył w akcjach oddziałów operacyjnych w walce z podziemiem politycznym oraz przy ochronie urn w czasie referendum i wyborów. W latach 1947-51 pracował w aparacie partyjnym jako instruktor
i sekretarz Komitetu Powiatowego w Gorzowie Wlkp i Świebodzinie. Po rocznym przeszkoleniu został skierowany do pracy instruktorskiej w Wydziale Szkolenia Komitetu Centralnego (KC) PZPR. Następnie pracował w Związkach Zawodowych jako dyrektor szkoły Komisji Okręgowej Związków Zawodowych w Szczecinie, a od 1952 r. jako zastępca dyrektora szkoły Związków Zawodowych w Czerwieńsku. W latach 1952-53 studiował w Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR w Warszawie, następnie pracował w Centralnym Zarządzie Miejskiego Handlu Detalicznego w Warszawie jako dyrektor przedsiębiorstwa. W 1954 r. został aresztowany. Zwolniony po kilku dniach i usunięty z PZPR (w 1957 r. zrehabilitowany). Zaczął pracować jako robotnik w kamieniołomach w Gębczycach (pod Strzelinem). W czasie pracy uległ wypadkowi, wskutek którego amputowano mu nogę. Przez dwa lata przebywał w szpitalu (wrzesień 1954 -październik 1956). Od 1956 r. zamieszkał w Gorzowie Wlkp., na kilkanaście miesięcy opuścił to miasto, by w Zielonej Górze zająć się min. organizacją Lubuskiego Towarzystwa Kultury, którego został sekretarzem, współtworzył "Nadodrze", jedno z najciekawszych regionalnych czasopism społeczno - kulturalnych. W 1957 r. debiutował jako poeta w "Nowych Sygnałach", w których zamieszczono trzy jego wiersze "Staruchę", Stół" i "Serce". Bogdan J. Kunicki napisał w artykule "Samotność poety", iż "krystalizacja literackiej osobowości Zdzisława Morawskiego -zrazu wyłącznie poety, później także prozaika, dramatopisarza, publicysty, wreszcie eseisty i tłumacza - przypada głównie na schyłek lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych."
W "Nadodrzu" publikował wiersze, prozę i recenzje (1957-70; w 1969-70 stałe recenzje telewizyjne). W 1961 został członkiem Oddziału Zielonogórskiego Związku Literatów Polskich. W 1968 r. otrzymał Nagrodę Kulturalną Miasta Gorzowa, w 1970 Lubuską Nagrodę Kulturalną, w 1974 Nagrodę Gorzowskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego, którego wcześniej był współorganizatorem i prezesem a w 1982 r. Nagrodę " Nadodrza". Był też współtwórcą i redaktorem naczelnym czasopisma "Ziemia Gorzowska" (od 1970). W 1973-75 publikował stałe recenzje telewizyjne w "Gazecie Zielonogórskiej", początkowo pt. "Szklany ekranik". W 1979 r. wznowił współpracę z czasopismem "Nadodrze" publikując oprócz wierszy i prozy stałe cykle felietonów (w 1976-78 pt."Listy znad Warty"; 1979 "Notatnik literacki"; w 1981-85 "Rozważania o codzienności"). Od 19SI r był prezesem Oddziału Zielonogórskiego Związku Literatów Polskich. W 1986 został przewodniczącym Głównej Komisji Rewizyjnej nowego ZLP. Był współorganizatorem i pierwszym prezesem Niemiecko-Polskiego Stowarzyszenia Literackiego Regionu Nadodrzańskiego z siedzibą we Frankfurcie nad Odrą. Odznaczony Złotym Krzyżem zasługi (1963), odznaką "Zasłużony Działacz Kultury" (1967), medalem "Za Zasługi w Rozwoju Województwa Zielonogórskiego", Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1979). Zmarł 28 października 1992 r. w Gorzowie Wlkp.

Śmierć Zdzisława Morawskiego w listopadzie 1992r. była dla ludzi gorzowskiej kultury ogromnym zaskoczeniem. Czy może istnieć Gorzów Wlkp. bez Morawskiego? Wszak od wczesnych lat 50-tych był - dziś byśmy powiedzieli - ikoną naszej kultury. Ceniliśmy go przede wszystkim jako literata, który wypowiadał się w licznych formach i gatunkach: wydał 15 zbiorów poezji, był autorem trzech powieści, napisał 11 sztuk dramatycznych, kilka słuchowisk, przekładał wiersze z języka rosyjskiego, miał stały felieton w dwutygodniku "Nadodrze", pisał recenzje teatralne i artykuły o kulturze. Niemal codziennie spisywał swoje, na jej temat, refleksje w pamiętniku, którego co prawda nie publikował, ale myślami w nim zawartymi dzielił się w trakcie licznych dyskusji z klubie "Lamus". Jeden z przyjaciół - prof. Bogdan Kunicki tak określił społeczne znaczenie intelektualnej postawy Zdzisława Morawskiego:

Był - niewątpliwie - artystą umysłu. Traktowanie pisarstwa jako misji intelektualnej zawsze u Zdzisława szło w parze z poczuciem społecznego posłannictwa; pielęgnował tym samym te wspaniałe tradycje polskiej integracji, które nie pozwalały zamykać się w obrębie własnych myśli tylko problemów, które bycie dla innych, i działanie na rzecz innych podnosiły do rangi moralnego imperatywu. Dlatego właśnie naturalną pasją Morawskiego stała się praca dla otoczenia i wszystko bądź niemal wszystko, co powstało w gorzowskiej kulturze powstało z powodu lub w związku z jego osobą. To on wiódł prym i nadawał rytm poczynaniom miejscowego środowiska.
 

Krystyna Kamińska

 

Zdzisław Morawski
"Przed wami"

 
Oto jestem znów przed wami
Sławny na cały Gorzów obieracz ziemniaków
Mistrz cienkiej strużyny


Jako ów zegar chodzący dookolnie
Na nodze czasu jako na swej osi
Odmierzam życie struganiem kartofla


A jest to czynność
Nie pyszna
Nie wielka
Mizerna małość jako ja ziemianin
Zajęty myśleniem o bytach kosmosu

Oto zasiadłem wśród was do gawędy
O wielkości zabiegów przy zbieraniu

                               śliw ze śliw

Kapusty z liści
Ziemniaka okrągło i aż do sytości

 
Jem radosny, że mogę tak czynić
Mam ukłon w sobie
A w rękach pokorę
I chwalę dziś słońce
I deszcze
I wschody

 
"Wzgórza miasta"

 
Wznosi mnie szary koncert schodów
Których ongiś bardzo nie lubiłem
I powtarzałem za chórem gorzowian
- To są stopnie władz miasta donikąd
Dla mnie nicość - dół mglisty i Hades

 

Dziś je lubię
Jak wiadukt choć szpetny
Jak stada dachów na fotosach Kućki
Jak narożny kamień wyszczerbiony kołem
Jak śpiew pani Prońko
I spotkania w empiku w czas ożywczej dysputy
Są one drogą najbliższą na wzgórze
Są czasem miasta największym ołtarzem

 

Staję na wzgórzu i ogarniam miasto
Miejsce życia i trudu
Miejsce wzruszeń, porażek
Miejsce spotkań sekretnych pod platanem i jodłą
Miejsce ślubów i żalów
Rozpostartych pogodnie pod krzyżami cmentarzy

 
Z lewej Warta dopływa
Z prawej Warta odpływa
Oba końce mej rzeki utopione są w glinie
Mgła jest gliną dla wzroku

 
Środek Warty ukryty za oknami balkonów
Za masywem katedry
Wiem, że woda tam dźwiga barki pełne kamieni
Mosty łączą dwa brzegi:
- Jeden szyny przeciąga jako struny kolei
- Drugi grzbietu użycza stopom aut i ludzi

 

Widzę dachów ekrany
- skrzydła czarnych motyli
Dachy domów pokrywały
- w rondlach dramat się warzy
Dachy skośne i płaskie
- spady śniegu i wody
Dachy drzew są zielone
- darnią kryte korony

 

Tutaj w górze pod niebem wiatr mi srogo urąga
(jako znany ksiądz Witek za pogańskie me trwanie)
Szarpie odzież i włosy
Może prawnuk Boruty
Diabeł słotny i mglisty plecie gniazdo dla złości

 

Nasze chmury w Gorzowie są jak cedzak dziurawe
Lud nasz mówi, że Pan Bóg
Włókę nieba nad nami oddał czartu w dzierżawę
- Diabeł huśta ciśnieniem jako pilny hodowca
W sercach ludzi i w stawach szczepi jady choroby

 

Tu niezbędny jest medyk, co się złego nie lęka
Jakiś szaman z nazwiska uśmiechnięty do ludzi
- może być jeśli chcecie sam Skomorucha-
Jakiś czarny Chodaków

 

I apteka jest ważna
Ta "Pod słońcem" na rogu
Gdzie magister szadziwy
Magisterki w blond słońcu
Co mieszają w tygielkach przeciw kusym mizerie
I kordiały rozdają - uśmiech w całej butelce

 

Obok dwa skrzyżowania
Poganiane warkotem
Obracane światłami

I cuchnące od spalin aż do retort apteki

 

Tutaj w górze wiatr niesie z pola czyste wyciągi
Więc oddycham aż do krwi
I wpisuję w krwioobieg nowe czeki dla życia
Tak zaciągam znów długi
Pragnę spełnić je słowem - to jest mocna waluta-
Miastu oddam przesłanie za to żem tu oddychał:

 

-Niech będzie pochwalony dzień w którym tu przybyłem
Niech będzie pozdrowiony każdy gołąb w parku
Każde drzewo, twarz każda
Każde oko i usta
Usta dzieci otwarte od pierwszego ich słowa
Wiosną trzmiele na kwiatach

 

Niech będzie żył mi w oczach każdy promień słoneczny
Kiedy miga o ranku bosą igłą po rosie
Każde do mnie - dzień dobry
Nadesłane o świcie

Archiwum |